Szczęście rozumiane jest na różne sposoby.

Można je rozumieć jako ideał dobrego życia, arystotelesowską eudajmonię.

To życie, w którym jednostka rozkwita, realizuje swój potencjał.

Według D. Nettle – to trzeci, najwyższy poziom w skali szczęścia (patrz rys. 1.1)

W powszechnym znaczeniu, szczęście rozumiane jest jako stan pozytywny.

 

I POZIOM II POZIOM III POZIOM
 

Przelotne uczucia

 

Ocena uczuć

 

Jakość życia

Radość, przyjemność Dobrostan, zadowolenie Rozkwitanie, realizowanie swych możliwości


I poziom
jest bardziej bezpośredni, zmysłowy, emocjonalny i łatwiej mierzalny

II, a zwłaszcza III poziom są bardziej poznawcze, względniejsze, dotyczą bardziej norm kulturowych i wartości

Ryc. 1.1. Trzy różne znaczenia pojęcia „szczęście” za Nettle D., Szczęście, sposobem naukowym wyłożone, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005, s. 26

 

Ekonomiści uważają, że ludzie podejmują decyzje w taki sposób, żeby maksymalizować swoje szczęście, czyli użyteczność (drugi poziom szczęścia). Użyteczność rezultatu stała się miernikiem ludzkiej skłonności do podejmowania wyboru. To rodzaj symbolu służącego do przewidywania ludzkich zachowań.

 

Co składa się na dobre życie?

Zakres, w jakim jednostka realizuje cel. Element przyjemności i braku cierpienia, a oprócz tego rozwój osobisty, cel, poczucie kontroli nad swoim otoczeniem i samym sobą.

Martin Seligman w „Prawdziwym Szczęściu” napisał, że możliwość doświadczania przez ludzi pozytywnych emocji jest w pewnym zakresie ograniczona ich temperamentem, a przyjemność podlega habituacji (przywykaniu). Wskazane jest poszukiwanie w życiu takich wartości jak: mądrość czy sprawiedliwość.

Kiedy ludzie mówią, że są szczęśliwi, odnosi się to raczej do ich psychiki, a nie obiektywnych okoliczności. Również wielkie nieszczęście w życiu, często nie jest wynikiem obiektywnych warunków, a rezultatem myślenia o różnych sprawach w niewłaściwy sposób.

Poczucie nieszczęścia jest czymś niepożądanym. Zwrócił na to uwagę Adam Smith, który napisał: „ Nie ma nic wdzięczniejszego niż stała pogoda ducha. (…) Zupełnie inaczej jest ze smutkiem (…) człowiek, którego wyprowadza z równowagi każda najmniejsza przeciwność (…) rzadko spotyka się ze współczuciem.

Ludzie zdają sobie sprawę, że poczucie nieszczęścia może wskazywać na niemożność realizowania celów życiowych i dlatego starają się kształtować swój wizerunek, zafałszowując np. odpowiedzi na pytanie, podając wyższe wartości oceny swego zadowolenia z życia.

Jeśli ocenialibyśmy swoje szanse np. na zdobycie pracy jako minimalne, to skazywalibyśmy się na bierność. Po co bowiem starać się, skoro i tak się nie uda. Wysoka ocena szans, prowadzi do dążenia, nawet, jeżeli często, to dążenie kończy się fiaskiem. Często nie wiemy jakie mamy szanse. Swoje zachowanie opieramy na domysłach. Tu mala dygresja dla tych wszystkich, którzy wierzą w nadchodżacy „koniec świata”, „odgórną sterowalność przez pewne grupy osób uprzywilejowanych”, „wszelkie inne przeszkody zewnętrzne te prawdziwe i te wyimaginowane” – Wasza koncentracja biegnie w kierunku, który oddala Was od działania, skazujecie się na bierność. Gromadzicie argumenty na poparcie tez z którymi się utożsamiacie. A co jeżeli nie macie racji? Czy za 5,10 lat nie „obudzicie się” sfrustrowani, że przespaliście ten czas? To temat do wewnętrznych rozważań.

Zdecydowanie lepiej zachowywać się w taki sposób, jakbyśmy mieli osiągnąć to co założyliśmy, oczywiście wkładając w to odpowiednio dużo pracy i wysiłku i wytrwale to realizując.

System szczęścia ma za zadanie identyfikować alternatywy wyglądające atrakcyjniej i skłaniać nas do tego, byśmy dążyli do ich osiągnięcia. Jest jednak wiele dóbr, o które ludzie zabiegają w pocie czoła, a które na dłuższą metę wcale im szczęścia nie dają. Kiedy je zdobędą, zajmują się natychmiast pożądaniem czegoś innego.

Związane jest to ze zjawiskiem adaptacji/przywykania. Początkowa euforia opada, człowiek przyzwyczaja się do nowego stanu rzeczy, po pewnym czasie powraca do wyjściowego poziomu zadowolenia z życia. Można to zaobserwować przy okazji podwyżki. Osoby, które otrzymują podwyżkę, są radosne. Jednak po pewnym czasie ich zadowolenie, wraca do dawnego poziomu.

Ekonomista Robert Frank, wprowadził pojęcia dóbr pozycjonujących i niepozycjonujących. Do pierwszych zalicza się np. nasze dochody czy rozmiar i markę samochodu. Porównujemy to z dochodami i samochodami osób w naszym otoczeniu. Do dóbr niepozycjonujących zalicza się między innymi zdrowie i wolność. Nie podlegają one porównaniu ze stanem posiadania innych ludzi.

Ukryta teoria szczęścia skłania nas ludzi do myślenia, że zgromadzenie większej ilości dóbr pozycjonujących, sprawi, że na dłuższą metę staniemy się szczęśliwsi.

Jednak to czynniki takie jak: zdrowie, autonomia, poczucie przynależności społecznej, jakość środowiska, są trwalszymi źródłami szczęścia.

Naszymi decyzjami w życiu powoduje wyznawana przez nas ukryta teoria, a nie faktyczne doświadczenie szczęścia. Teoria ta, to przeświadczenie, że dobra pozycjonujące i status są ważne, a to najczęściej odbiega od rzeczywistości.

Każdy człowiek wyposażony jest w system wykrywania w swym środowisku, negatywnych wydarzeń. Negatywnym wydarzeniem może być np. odrzucenie jednostki przez ważne w jej życiu osoby, atak obcych, choroba, brak środków finansowych.

Takim negatywnym wydarzeniom towarzyszy określony zestaw skojarzonych z nimi emocji: lęk, niepokój, wstyd, poczucie winy. Towarzyszą temu określone procesy fizyczne – wzrost tempa bicia serca, wzmożone ukrwienie mięśni. Do poznawczych czynników zalicza się – zwiększenie czujności, koncentrację na negatywnych informacjach, rozważanie możliwych rezultatów danej sytuacji.

Z badań osobowości wynika, że ludzie różnią się stopniem, w jakim podatni są na zmartwienia, lęk i inne negatywne uczucia. Wyznacza to poziom neurotyzmu – inaczej negatywnej emocjonalności.

Neurotyzm, to skłonność do doznawania negatywnych uczuć, takich jak zmartwienie, lęk, co nie jest do pogodzenia z odczuwaniem szczęścia.

Im większy poziom, w skali neurotyzmu, ludzie osiągają, tym są mniej szczęśliwi. Istnieje wyraźna korelacja pomiędzy neurotyzmem, a brakiem zadowolenia. Istnieje również związek pomiędzy ekstrawersją, a oceną poziomu poczucia szczęścia.

Osobowość ekstrawertyka sprawia, że często otrzymuje od środowiska nagrody.

Również osoby sumienne i uprzejme są zwykle szczęśliwsze.

Zatem osobowość może determinować szczęście w sposób bezpośredni – pewne cechy osobowości, wiążą się z wrażliwością systemów emocjonalnych, to znaczy z tym, jak łatwo te systemy się uruchamiają. Osoby uprzejme i sumienne, często doprowadzają do końca swe przedsięwzięcia, co daje im poczucie satysfakcji. Uprzejmość w stosunku do innych ludzi daje pozytywne interakcje i umożliwia wzajemną wymianę przysług.

Osoby osiągające wysokie wyniki w skali neurotyzmu, spotyka więcej złych rzeczy. Pozostają zawsze podatne na negatywne myśli i uczucia. Związki międzyludzkie niepokojąco często doprowadzają do kataklizmu.

Natomiast entuzjazm i energia ekstrawertyków często staje się samospełniającym się proroctwem. Ich towarzyskość sprawia, że wokół nich gromadzą się ludzie, wspierający ich w różnych przedsięwzięciach.

Według Daniela Nettle, szczęście ma swe źródło nie w świecie jako takim, a w sposobie, w jaki odnosimy się do niego.

Jeśli zdołasz zmienić siebie, to świat zewnętrzny, może także zmienić się wraz z tobą.

 


Copyright Monika Urbańska

1Artykuł napisany na podstawie książki Nettle D., Szczęście, sposobem naukowym wyłożone, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005