Po co zdobywać wiedzę?

To często zadawane pytanie, zwłaszcza kiedy w świetle kamer, „gwiazdami” są ludzie, którzy osiągnęli nadzwyczaj wysokie pozycje zawodowe czy społeczne, a ich wiedza pozostawia wiele do życzenia.

Strzelają gafy językowe, nie odnoszą sukcesów w relacjach międzyludzkich, ich zasady moralne są mocno dyskusyjne, a mimo to wspięli się po szczeblach drabiny społecznej czy zawodowej na sam szczyt.

Z pewnością niejednokrotnie przyszło Ci na myśl, że masz znacznie większe zdolności poznawcze, by osiągnąć równorzędną pozycję zawodową. Tymczasem tkwisz i wykonujesz polecenia ludzi mniej zdolnych od siebie.

Po co więc się uczyć?

Powodów jest całe mnóstwo, by wymienić kilka z nich:

- Żeby zwiększyć liczbę połączeń między neuronami
- Poprawić jakość swojego życia
- Nadać mu głębszy sens
- Zostawić po sobie coś wartościowego
- Doznać głębszego uczucia – uczucia uskrzydlenia– a nie tylko „hedonistycznej pustki”
- Zobaczyć świat i ludzi z różnych perspektyw
- Zminimalizować błędy

Mało? Według mnie to wystarczające argumenty, żeby zacząć ostro pracować nad sobą.
Od czego zacząć?

Przede wszystkim od woli zmiany, bo skoro czytasz ten artykuł, to świadomość potrzeby samorozwoju zapewne już masz.

Nie stawiaj sobie ograniczeń, że nie masz zdolności, czegoś się nie nauczysz, przeczytaj spokojnie artykuły o biologii umysłu i zachowania. Z pewnością znajdziesz tam wiele odpowiedzi.

Skup się na tym, co chcesz w życiu osiągnąć.

Zastanów się spokojnie, jakich kompetencji Ci brakuje. Jeżeli znasz jakąś osobę, której możesz zadać to samo pytanie – zrób to. Być może wskaże na jakiś obszar, którego do tej pory nie zauważyłeś.

Pamiętaj, w życiu pełni się różne role – męża/żony, matki/ojca, kolegi/koleżanki, syna/córki, pracownika/pracodawcy itd. Każdą z nich warto pełnić jak najlepiej. Równowaga bardzo pomaga i harmonizuje życie.

Zrób przegląd ról, które pełnisz w życiu, zwróć uwagę, której z roli poświęcasz najwięcej, a której najmniej czasu. Gdzie efekty są najlepsze, a gdzie wyraźnie widać braki i zaniedbania.

Skup się na pracy nad sobą i nad swoimi kompetencjami.

Zobaczysz ile zaoszczędzisz energii, którą zużywałeś na krytykę innych. Negatywne emocje zaburzają proces myślenia. Pobudzanie ich, powoduje efekt spirali. Wpadasz coraz bardziej w zły nastrój.

Jeżeli nie wierzysz, sięgnij pamięcią do wydarzeń, kiedy odczuwałeś złość, nienawiść, pogardę czy gniew. Pomyśl o działaniach, jakie wtedy podejmowałeś. Zastanów się, co udało Ci się wtedy osiągnąć. Jestem pewna, że marne to były efekty.

Wsłuchuj się w swój organizm, obserwuj swoje reakcje, zastanawiaj się nad nimi. Szukaj przyczyn zachowań, z których nie jesteś zadowolony. Najkrócej mówiąc naucz się zarządzać sobą.

Skup się na tym, co dla Ciebie ważne i poszerzaj jak najbardziej swoje horyzonty myślowe. Zobaczysz jak „maski”, które przybierałeś zaczną opadać. Poczujesz się wolny. Poczujesz zapał do robienia czegoś więcej niż tylko, oddawanie się doraźnym przyjemnością. Przepełni Cię uczucie zadowolenia, nawet uniesienia. Będziesz wiedział, że Twoje życie ma sens1.

Reasumując:

Masz dwa wyjścia/dwie drogi:

Nadal możesz użalać się nad sobą, wyszukiwać dowodów niesprawiedliwości tego świata, koncentrować się na wadach innych osób, na wytykaniu im błędów, tracić swoją energię na nieefektywne i nieskuteczne działania i tkwić w miejscu

lub

Skupić się na rozwoju swojej osobowości, na skutecznej realizacji swoich celów

Wybór „pierwszej drogi” – zazwyczaj praktyce oznacza frustrację, przeżywanie negatywnych emocji – zawiści, gniewu, złości itd. To bierność, nieskuteczność, niezadowolenie, a w konsekwencji problemy psycho-fizyczne.

Druga droga doprowadza do znacznej poprawy jakości życia.

1Copyright Monika Urbańska